opinie

Trening skutecznej nauki
Przed rozpoczęciem terapii metodą Davisa litery w mojej głowie nie miały stałego miejsca. Kiedy próbowałam czytać, litery zmieniały się w przeróżne przedmioty bądź zwierzęta. Im większy był poziom stresu, tym bardziej traciłam kontrolę nad tym co działo się w mojej głowie… Litera „k” zamieniała się w potężny wieżowiec… a kiedy próbowałam przeczytać wyraz z literą „s” to automatycznie przekształcała się ona w węża bądź jaszczurkę. Praktycznie każda litera płatała mi w głowie figle, co powodowało, że uciekałam od czytania jak tylko mogłam. Liczby i litery zabierały mnie w świat, który nie dawał mi spokoju, w którym nic nie było stałe, który stale mnie zaskakiwał, ale często też przerażał. Wiedziałam, że muszę zrobić coś co pozwoli mi przejąć kontrolę nad tym co dzieje się w mojej wyobraźni. I wtedy dowiedziałam się o metodzie Davisa. Nie byłam pewna czy jakakolwiek terapia jest w stanie pomóc osobie która ma już 17 lat i przez całe swoje życie znalazła milion sposobów na to co zrobić, aby nie czytać. Ale myśl o tym, że umiejętność czytania jest potrzebna jak żadna inna zwyciężyła w mojej głowie. I zdecydowałam się na terapie. Teraz mogę powiedzieć, że nie żałuję… Tygodniowa sześciogodzinna praca dała niesamowite rezultaty. Dzięki terapii nauczyłam się panować nad tym co dzieje się w mojej głowie, kiedy otwieram  książkę. Nie ma już tak silnej dezorientacji jaka była, tego uczucia, którego do końca nigdy nie byłam w stanie scharakteryzować… Teraz potrafię spojrzeć na liczby i litery i mieć nad nimi kontrolę. Mam pewność, że widzę je dobrze i potrafię je nazwać. Zdecydowanie się na wzięcie udziału w terapii i włożenie w nią dużego wysiłku było decyzją, która niewątpliwie zmieniła moje dotychczasowe życie. Teraz wiem co czytam i naprawdę staje się to ciekawsze niż oglądanie filmów.
Licealistka, 17 lat (kontakt do rodziców na życzenie)
O metodzie Davisa dowiedziałam się od koleżanki, która obiecująco przedstawiła efekty poprawy u swojego dziecka.
Ponieważ problem dysleksji u naszej córki Małgosi /lat 9/ był podejrzewany w domu jak i w szkole zaczęłam interesować się tym tematem.
Małgosia nie lubiła czytać, przy próbie zachęcenia odpowiadała “ książki są głupie”. Nie potrafiła na dłużej skupić uwagi.
Z niedowierzaniem jak przez tydzień można pomóc dziecku poradzić sobie z tym problemem, podjęliśmy wyzwanie i wybraliśmy metodę Davisa.
Zajęcia u Pani Agnieszki okazały się strzałem w 10. Już po dwóch dniach zajęć córka była chwalona, że robi postępy. Dopiero przy przejęciu pałeczki ćwiczeń  w domu sami z mężem nie dawaliśmy wiary jak szybko widać poprawę.
Zajęcia odbywały się tuż przed wakacjami 2014, a już w okresie wakacyjnym nasze dziecko chętnie sięgnęło do książek które przeczytało!
Jesteśmy z niej dumni, a Pani Agnieszce serdecznie dziękujemy.
Aneta i Robert (kontakt do rodziców na życzenie)
Mam 25 lat i jestem dyslektykiem. Niedawno ukończyłem Politechnikę Warszawską. Pracuję jako inżynier dla zagranicznej firmy. Jednym z zadań w pracy było czytanie dokumentów, pisanie e-mail, ewentualnie szybka komunikacja miedzy pracownikami w programie zbliżonym do GG (nie tylko w języku polskim). Szczególnie jak trzeba było szybko coś napisać wtedy miałem najwięcej problemów, nie wspomnę już o czytaniu na głos. Błędy ortograficzne, składniowe itp. były na porządku dziennym. Czułem się naprawdę głupio, bo wiedziałem, że popełniam dużo błędów. Nie umiałem ich wyłapać, ponieważ czytałem, co chciałem przeczytać, a nie to, co było napisane.
Zdecydowałem się na kurs metodą Davisa. Jak by ktoś spojrzał na ćwiczenia tam wykonywane z boku powiedział by, iż metoda korzysta z bardzo prostych sposobów. Z własnego doświadczenia mogę dodać, że bardzo skutecznych. Wylepianie z gliny alfabetu, a potem układanie słów oraz ich obrazów, utrzymanie punktu orientacji oraz wiele innych metod (można się więcej dowiedzieć o metodzie w książce "Dar Dysleksji" Davisa, warto przeczytać przed kursem - polecam). Po kilku godzinach uczyłem się czytać na nowo. Zacząłem poprawnie składać litery w słowa, bez przekręcania. Coraz szybciej i szybciej. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Nabrałem zaufania do swojego pisma. Zacząłem zwracać uwagę na ortografię, nazwy własne, interpunkcję itd. Czytam na głos bez zdenerwowania. Teraz posiadam narzędzie, dzięki któremu jestem w stanie zrozumieć prawa, jakie rządzą językiem. (na marginesie dodam, że o 75% lepiej idzie mi pisanie słów w języku angielskim). Metoda nie uleczyła mnie ze wszystkich dolegliwości, ale pomogła mi ogromnie.
Na koniec jeszcze jedna uwaga. Ta metoda równie dobrze odnosi się do dzieci jak i dorosłych.
Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Damian Łapiński, Warszawa
1313damian@wp.pl
Dzięki programowi korekty dysleksji metodą Davisa, moja córka Zosia (obecnie lat 14) znacznie lepiej radzi sobie z nauką, czego dowiódł test kompetencji klas szóstych który zdała z dobrym wynikiem 37 na 40 możliwych punktów. Dzięki temu dostała się do klasy o profilu humanistycznym.
Przez ostatni rok Zosi znacznie łatwiej jest się skupić, posługuje się licznymi poznanymi na zajęciach technikami pomocnymi w nauce, opanowaniu emocji.
Zosia czyta dużo sprawniej, przez co bardziej interesuje się książkami i chętniej przyswaja nowe informacje. Znacznie łatwiej jej formułować rozbudowane wypowiedzi na lekcjach.
Również w życiu domowym widzimy znaczną poprawę, gdyż Zosia stała się bardziej komunikatywna i otwarta, lepiej radzi sobie z problemami i chętniej konsultuje je z rodziną.
Jula Janicka, Warszawa
julia.janicka@luxmed.pl
Jestem mamą 8,5 letniej dziewczynki, Sandra obecnie chodzi do drugiej klasy SP. W październiku 2006 roku rozpoczęliśmy kurs metodą Davisa w Pracowni MEM u Pani Agnieszki Osińskiej. Dzisiaj jest koniec listopada, skończyłyśmy z Sandrą zajęcia i przeżywamy pierwsze sukcesy w szkole.
Pierwsze niepowodzenia Sandry zaczęły się w drugim miesiącu zerówki. Do tego momentu nic nie wskazywało, a przynajmniej nikt tego nie zaobserwował, że moja córka ma jakieś problemy. W tym dniu Sandra wróciła z przedszkola smutna i ze łzami w oczach powiedziała Mamo dzieci śmieją się ze mnie bo nie rozróżniam literek ! Od tego dnia szukałam pomocy w różnych instytucjach, uczęszczałyśmy na Integracje Sensoryczną , na zajęcia wyrównawcze w szkole, na reedukację. Były sukcesy, Sandra przeszła do pierwszej klasy, potem do drugiej, ale...no właśnie, ale, jako matka wiedziałam ile moją córkę kosztuje wysiłku to, aby nadążać za klasą, aby dzieci się z niej nie śmiały, a jednak nadal problemy były duże. Spotkałam się z opinią pedagogów, że to moja nadmierna opiekuńczość powoduje, że córka buja w obłokach, że nie chce sama pracować. Mówiono mi Powinna Pani wymagać od niej więcej samodzielności.
Drugi wielki kryzys zaczął się we wrześniu w drugiej klasie, wiedziałam, że znowuż utknęłyśmy w martwym punkcie. Sandra czytała, pisała, liczyła, ale zaczęły się problemy: Sandra nie umie alfabetu, nie zna kolejności miesięcy, nie zna się na zegarze, nie umie rozwiązywać zadań z tekstem, myli znaki matematyczne, czyta, ale przekręca wyrazy i czyta bez zrozumienia, myli litery, robi błędy ortograficzne itp. Po dwóch latach pracy, kiedy moja córka nie miała czasu na zabawę, kiedy codziennie wieczorem 2 do 3 godzin spędzała nad lekcjami, poprawiając to co robiła w szkle a potem odrabiając z mozołem pracę domową, wiedziałam, że muszę znaleźć jakiś inny sposób pracy z Sandrą, że dłużej tak nie wytrzyma ani ona, ani ja. Znalazłam stronę pracowni MEM w Internecie, pod hasłem dysleksja, przeczytałam uważnie wiadomości na temat dysleksji i metody Davisa zamieszczone na stronie, ale najbardziej zainteresowało mnie forum rodziców na amerykańskiej stronie. Na drugi dzień przeczytałam książkę Dar dysleksji Ronalda D. Davis, Eldon M. Braun, a za dwa dni odbyły się pierwsze zajęcia z Panią Agnieszką.
Po pierwszych zajęciach metodą Davisa Sandra wyprostowała się, potem po kilku zajęciach odkryłam, że moja córka nie myli już literki b i d, nauczyła się alfabetu (słowa Sandry: Mamo ja znam alfabet najlepiej w klasie ). Potem przyszły inne sukcesy, pierwsze uśmieszki w zeszycie za dyktando, brawo Sandra tak trzymaj! pod pracą w klasie, pierwsze samodzielnie odrobione prace domowe. Odkryłam, że moje dziecko czytając treść zadania z punktem rozwiązuje je bez problemu.Zawsze czytałyśmy codziennie, taki wymóg szkoły, ale teraz czytamy z punktem i nareszcie słuchając jak Sandra czyta słyszę również treść a nie tylko zwracam uwagę na błędy. Tydzień temu odkryłam ze zdziwieniem, że moja córka zna kolejność miesięcy, spytałam czy nauczyła się tego na zajęciach u Pani Agnieszki, odpowiedziała Nie, ale robiliśmy na matematyce zadania z miesiącami.
Mamy jeszcze dużo pracy przed sobą, na parapecie leży alfabet z plasteliny, obok ostatnie ułożone słowo pułapka z wyklejoną historyjką. W przypadku Sandry metoda Davisa odniosła ogromny sukces i pozwoliła nam wrócić do normalnego życia.
Anna Karasek, Warszawa
karasek@mel-pl.com
Witam,
Mam 9 letnią córeczkę - spanikowałam kiedy moje dziecko nie mogło przeczytac prostego tekstu. Tak naprawdę wogóle nie umiałam sobie poradzić z myślą, że można mieć z tym problem. Wszyscy w rodzinie to zapaleni czytalnicy. Od początku było wiadomo, że to dysleksja, bo przekręcała strasznie wyrazy i nie potrafiła się skupic na czytaniu nawet 3 minut. W szkole usłyszałam, że z tego wyrośnie i ze na pewno z jej inteligencją da sobie radę. Ale jej frustracja, i nasza, narastała z miesiąca na miesiąc. Zdecydowałam się program Davisa po przeczytaniu książki "Dar dysleksji. Kiedy usłyszałam jak Ola czyta 5 dnia zajęć po prostu się popłakałam. W tej chwili, po 2 miesiącach pracy w domu od zakończenia programu czyta bardzo dobrze (staramy się ćwiczyc codziennie, tekst i model). Wydaje mi się, że potrzebujemy jeszcze kilku tygodni, żeby czytała tak jak rówieśnicy. Zawsze była bystra i bardzo zdolna, dysleksja była jedynym słabym punktem.  Dodatkowo, moje dziecko całkowicie się uspokoiło i nauczyło się kontroli nad własnymi emocjami. Na początku nie lubiła ćwiczenia na orientację, ale teraz widzi jego efekty i coraz częściej sama, bez moich instrukcji je wykonuje.
Irena, Gdynia (kontakt na życzenie)
4 lata chodziliśmy z synem do reedukatora. Kupa stresów, nic więcej. Chłopak coraz bardziej znerwicowany i znikąd pomocy. Pani w poradni uprzejmie mnie poinformowała, że trzeba ćwiczyć czytanie i ćwiczyć..ćwiczyliśmy i prawie zero efektu.
Nasza znajoma w Szwajcarii skorzystała z programu Davisa i jej nastoletnia córka w krótkim czasie zaczęła czytać. Od razu zapisalismy się na terapię do Warszawy. Po 5 dniach było widać roznicę w czytaniu jak po roku ćwiczeń. Potem jeszcze w domu prawie codziennie żona z synem czytali z punktem orientacji i kleili słowa. Po pól roku juz nie kleimy. Syn czyta, moze nie tak jak rowiesnicy bez dysleksji -ale w porównaniu z tym co bylo - znakomicie. Po miesiącu od terapii przeczytał sam pierwsza książkę. Szkoda, że nauczyciele nie potrafia tak uczyc czytać.
Dziękuję i pozdrawiam. Życzę dalaszych sukcesów.
Marcin Wilczyński, Poznań
kontakt na życzenie
W życiu bym nie przypuszczała, że lepienie z plasteliny i wyobrażanie sobie widmowych przyjaciół może tak wpłynąć na naukę!
Po 2- 3 miesiącach systematycznych ćwiczeń, mniej więcej co drugi dzień, mój 11 letni brat nagle, z kompletnie roztrzepanego, wiecznie zdekoncentrowanego i opornie czytającego dziecka zaczął czytać płynnie i chyba nawet z przyjemnością. Ale największą radość u całej rodziny wywołały znacznie lepsze rezultaty w nauce, których zwieńczeniem był świetny wynik końcowy egzaminu kończącego 6 klasę podstawówki!
A jakby tych zachwytów było mało, trzeba jeszcze wspomnieć, że wspólne ćwiczenia metodą Davisa to świetna zabawa, mnóstwo śmiechu i coraz lepszy kontakt z dzieciakiem! :) gorąco polecamy!
Marysia Janicka, Warszawa
kontakt na życzenie